Obóz nurkowy Łagów 2014

W dniach 2-10 sierpnia 2014 roku uczestniczyliśmy w kolejnym obozie nurkowym. Tym razem mieszkaliśmy nad jeziorem Łagowskim w dobrze przygotowanym dla nas Ośrodku Wypoczynkowym Mundi-Recra w Łagowie.

 

Główne zajęcia odbywały się na Jeziorze Trześnowskim, gdzie  gościliśmy w Bazie Nurkowej Łagów-Zamek. Prowadzi ją super uśmiechnięta i chętna do pomocy Ekipa. Baza dysponuje bardzo urozmaiconą infrastrukturą podwodną i zapewnia nieograniczony dostęp do sprężarki. DZIĘKUJEMY!!!

Na wszelki wypadek umieszczamy namiary, jakbyście nie wiedzieli jak, gdzie i z kim spędzić urlop!

Swój nieśmiały i jakże emocjonujący dla wszystkich debiut na wodach otwartych miał najpilniejszy kursant - Bartek.

Pierwsze kursowe nury w jeziorze zaliczył także Romek. A Ania właśnie sobie przypomniała, o czymś, o czym miała pamiętać, żeby nie zapomnieć!

Eksplorację podwodnego świata rozpoczęła także Gosia. Pierwsze koty za płoty!

Kolejne doświadczenia, pod czujnym okiem Wojciecha, zdobywała Justyna. Tak naprawdę bardzo się cieszy, tylko maska znacznie ogranicza ekspresję twarzy, nadając jej czasem osobliwy wygląd. Naprawdę!

Nie samym nurkowaniem żyje człowiek. Powierzchniowo też jest przyjemnie. Od lewej Ola  i Krysia (ta druga pierwszy raz na wodach otwartych, mimo to kompletnie wyluzowana!).

Na obozie obecne było też Komandofoki, które kpiło sobie z niezbyt wygórowanej  temperatury wody. O sprawiedliwość można się było upomnieć dopiero na porannej rozpływce. Od lewej: Ola, Jacek i Kamil.

Brzeg oblegała loża szyderców, podpierając się o egzotyczne palmy. Od lewej: Olga, Agnieszka, Marcin i Luiza.

Dla potrzeb zdjęcia sardonicznie „oduśmiechała” się równie malownicza grupa w firmowych ciuszkach. Od lewej:  Jurek, Beatka, Marcin-Obozowy Człowiek Widmo, Bartek i ramię Janusza.  

Szydercy w wolnych chwilach przeistaczali się w beztroskich majtaczy stopami. Od lewej: Hania, Beatka i Jurek.

Zmotoryzowane oddziały loży. Ich spojrzeniu nie umknie absolutnie nic! Justyna i Krzysiek.

Czasem z wody wynurzały  się  takie zjawiska. Olga.

Klasyczne nurkowanie urozmaicały jakże sugestywne lądowe pojedynki, np.  kto lepiej chuchnie. Od lewej: Tymon, Ola i Wojtek.

Bywały chwile, gdy brakowało Polo-Cockty!

Młody narybek nie odpuszczał żadnej okazji do zbajerowania każdej fajnej babki, jaka pojawiła się  w zasięgu rażenia. Ale ta Fajna Babka była czujna, podobnie jak krążące poza kadrem matki narybku. Od lewej: Szymon, Ania i Tymon.

Codziennie o  poranku, trzeba było przekonać samego siebie, że rozpływka jest zdrowa, potrzebna  i przyjemna.

 

Tak, tak, wszyscy przepadamy za poranną rozpływką, naprawdę, jest ekstra i super!!! Od lewej: Wojtek, Janusz i Bartek.

„No chodźcie chłopaki, naprawdę jest ekstra i super”. Po co  wypoczywać i wysypiać się  na jedynym w roku urlopie w ciepłym i mięciutkim łóżeczku… Beata

„Mamo, masz jakiś pomysł jak ściągnąć  błystkę z komina, bo sobie chcieliśmy spinning poćwiczyć?” Od lewej: Tymon, Szymon, Jurek i Wojtek.

 Nasz Wódz. Po prostu „Maciek”.

Do organizacji obozu nie doszłoby, gdyby nie szczodra pomoc Urzędu Miejskiego w Zabrzu, a także firm z Gliwic: XSolve sp. z o.o. i  Chilid Sp. z o.o. Bardzo dziękujemy, jesteście wspaniali! Stoją  od lewej: Justyna, Wojtek, „Maciek”, Romek, Marcin, Gosia, Krysia, Agnieszka, Marcin, Hania, Jurek, Luiza, Janusz; siedzą od lewej: Szymon, Ola, Krzysiek, Tymon, Beata, Bartek; leży  Olga + nieobecni na zdjęciu, ale równie wdzięczni: Ola, Ania, Kamil i Jacek.  Jak widać słońce wcale nie ułatwiało pozowania.

„Już sobie przypomniałam, o czym miałam pamiętać, żeby  nie zapomnieć”. Ania i owoce.

Zdjęcia: Roman Drobniaka, Jacek Duszewicz, Aleksandra Janus.

Tekst: Aleksandra Janus