Woda sprawia, że zapominają o swej niepełnosprawności

- To doskonały sport, w którym nie ma żadnych ograniczeń - mówi Ryszard Madej, prezes Śląskiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Płetwonurków. - Pod wodę może schodzić każdy.
- To doskonały sport, w którym nie ma żadnych ograniczeń - mówi Ryszard Madej, prezes Śląskiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Płetwonurków. - Pod wodę może schodzić każdy. Zapewniam, że chęci są tu najważniejsze, inne bariery właściwie nie istnieją. 

Madej nurkuje już od 1966 roku. Zaczynał w Akademickim Klubie Podwodnym "Kalmar", działającym przy Politechnice Śląskiej, któremu do dziś jest wierny. Kiedy jednak przeszedł poważną operację stawów biodrowych i groziło mu poruszanie się na wózku, zaczął trenować w krakowskim klubie "Nautica" dla niepełnosprawnych płetwonurków. - Dzięki temu chodzę - dodaje. - Ćwiczenia postawiły mnie na nogi, mimo że do chorych bioder doszła sztywność kręgosłupa. 

Mokre początki 

Wtedy postanowił założyć podobny klub w Zabrzu.

 
Pomogli mu w tym znajomi płetwonurkowie - Wojciech Tulaja, Michał Filipów i Mariusz Rozciecha. Wszyscy mają uprawnienia instruktorskie Handicapped Scuba Assocation, amerykańskiej organizacji, która po wojnie w Wietnamie stworzyła system nauki i rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Śląskie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Płetwonurków powstało przed rokiem. Jest jedną z trzech takich organizacji w kraju. 

Bez ograniczeń 

W Stowarzyszeniu jest trzech lekarzy klubowych i dwóch fizjoterapeutów. - Niepełnosprawni wymagają pomocy i odpowiedniej opieki podczas zajęć - wyjaśnia Madej. - Uczestniczą w nich m.in. głuchoniemi, osoby bez kończyn i z poważnymi uszkodzeniami kręgosłupa. Przeciwwskazań do nurkowania jest tylko kilka. To padaczka, silna cukrzyca i schorzenia umysłowe. 
Zaczynają od oswojenia z wodą, potem jest nauka pływania i jej doskonalenie oraz ćwiczenia podnoszące kondycję. Nurkowanie to ostatni stopień wtajemniczenia. Trenują na basenie oraz na otwartych wodach, szczególnie w Kamieniołomach Dolomitowych koło Jaworzna. W grupie jest już sześciu zaawansowanych płetwonurków. 

Z wózka do wody 

Kazik Jaszewka od 15 lat porusza się na wózku inwalidzkim. Urazu kręgosłupa doznał podczas skoku do wody. Miał wtedy 14 lat. - Nie zraziło mnie to jednak do pływania, które zawsze lubiłem - opowiada. - Nurkuję od sześciu lat. Początkowo w krakowskiej "Nautice", a teraz w Zabrzu, bo tu mam bliżej z Rudy Śląskiej, gdzie mieszkam. 
Gdy wchodzi do basenu, wózek zostaje na brzegu, obok kul i butów ortopedycznych, czekających na innych. Po wejściu do wody Kazik zapomina o uszkodzonym na zawsze kręgosłupie. - Woda daje wolność - uważa. - Tu zdrowi są równi z niepełnosprawnymi. 
To samo mówi Brygida Ostrowska. Cierpi na niewykształcenie układu kostnego i niewydolność oddechową. Porusza się samodzielnie, ale przychodzi jej to z trudem. - Nigdy nie myślałam, że będę uprawiać jakikolwiek sport - wspomina. - Do przyjścia na zajęcia namówiła mnie koleżanka. Ma rozszczep kręgosłupa, jeździ na wózku, ale ma już patent nurka. Ja ćwiczę na basenie od roku. Najpierw musiałam przekonać się do wody, w czym pomogli mi instruktorzy i wolontariusze. Trwało to sześć miesięcy. Teraz już potrafię przepłynąć połowę długości basenu. Bardzo chciałabym nurkować, wierzę że jest to dla mnie osiągalne. 



Potrzebna pomoc 

Stowarzyszenie utrzymuje się tylko ze składek. Zwraca się o pomoc finansową - datki wpłacać można na konto o numerze: 1240 1343 1111 0010 0266 5116, Śląskie Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Płetwonurków. Potrzebni są także wolontariusze do pomocy podczas zajęć. Chętni zgłosić się powinni do Ryszarda Madeja, nr tel. 601 461 220. Zajęcia na basenie odbywają się w każdy wtorek w godz. od 20 do 22 w Łaźni Miejskiej w Zabrzu przy pl. Krakowskim.